W rejonie ul. ks. Józefa rozegrała się akcja, w której o wszystkim zadecydował refleks i właściwa kolejność działań. U 32-letniej kobiety doszło do nagłego zatrzymania krążenia, ale dzięki natychmiastowej resuscytacji, defibrylatorowi AED i wsparciu ratowników udało się przywrócić czynności życiowe.
Gdy w pobliskim klubie sportowym kobieta osunęła się na podłogę, osoby obecne na miejscu nie czekały biernie na pomoc – jeden ze świadków rozpoczął uciski klatki piersiowej, prowadząc resuscytację krążeniowo-oddechową. Ten pierwszy etap okazał się kluczowy, bo pozwolił utrzymać krążenie w czasie, gdy organizowano dalsze wsparcie.
W tym samym czasie krakowscy strażnicy miejscy, prowadzący działania w okolicy, zwrócili uwagę na nietypowy obraz: mężczyzna w krótkich sportowych spodenkach wbiegł do ogrzewalni i po chwili wybiegł, trzymając defibrylator AED. Funkcjonariusze Straży Miejskiej natychmiast sięgnęli po sprzęt medyczny z radiowozu i ruszyli za nim do klubu.
Na miejscu strażnicy sprawdzili czynności życiowe poszkodowanej i stwierdzili brak oddechu. Równolegle upewnili się, że wezwana została pomoc medyczna, po czym przejęli prowadzenie działań ratunkowych. Uruchomili AED, umieścili elektrody na klatce piersiowej kobiety, a urządzenie po analizie rytmu serca wydało komunikat: „zalecana defibrylacja”. Po wykonaniu wyładowania reanimacja była kontynuowana bez przerwy – wrócono do ucisków klatki piersiowej, podtrzymując krążenie do czasu przyjazdu Zespołu Ratownictwa Medycznego.
Gdy ratownicy dotarli na miejsce, działania nie zostały przerwane – reanimację prowadzono wspólnie, konsekwentnie realizując kolejne etapy procedury. Przełom nastąpił po kolejnej defibrylacji: doszło do spontanicznego powrotu krążenia oraz oddechu. W końcowej fazie strażnicy wsparli ratowników w bezpiecznym przeniesieniu kobiety do karetki, którą przewieziono ją do szpitala.





