Wisła Kraków pożegnała się z Pucharem Polski już na początku rywalizacji. Biała Gwiazda prowadziła na wyjeździe z pierwszoligową Odrą Opole 1:0, ale po czerwonej kartce dla Marko Bozicia straciła kontrolę nad spotkaniem. Gospodarze wykorzystali grę w przewadze, zdobyli dwa gole po przerwie i zwyciężyli 2:1.
Mecz rozpoczął się od dużych emocji. Już w 4. minucie Michał Feliks upadł w polu karnym po starciu z Wiktorem Biedrzyckim, a sędzia początkowo podyktował rzut karny dla Odry. Po analizie VAR decyzja została jednak anulowana, ponieważ wcześniej Feliks znajdował się na pozycji spalonej. Nie było więc ani jedenastki dla gospodarzy, ani kartki dla obrońcy Wisły.
Zespół z Krakowa stopniowo przejmował inicjatywę i w 16. minucie objął prowadzenie. Maciej Kuziemka zszedł z piłką do środka i z około 15 metrów oddał mocny, precyzyjny strzał, po którym bramkarz Odry nie miał szans na skuteczną interwencję.
Wisła była wówczas w korzystnym położeniu, ale przebieg spotkania diametralnie zmienił się po pół godzinie gry.
Czerwona kartka odmieniła spotkanie
W 30. minucie Marko Bozić ostro zaatakował Tomasza Gajdę. Sędzia początkowo pokazał zawodnikowi Wisły żółtą kartkę, lecz po interwencji VAR i ponownej analizie sytuacji zmienił decyzję. Bozić w 31. minucie został wyrzucony z boiska, a Biała Gwiazda musiała grać w dziesiątkę.
Odra szybko zaczęła wykorzystywać przewagę liczebną. Jeszcze przed przerwą gospodarze mogli wyrównać. W 44. minucie Michał Feliks znalazł się w znakomitej sytuacji, ale uderzył obok bramki. Chwilę później po kolejnym groźnym ataku również nie zdołał skierować piłki do siatki.
Wisła utrzymała prowadzenie do przerwy, ale po zmianie stron obraz meczu coraz wyraźniej przemawiał na korzyść zespołu z Opola.
W 52. minucie gospodarze doprowadzili do wyrównania. Patryk Letkiewicz niepewnie interweniował przy górnej piłce i zderzył się z Maxence’em Maisonneuve’em. Bramkarz Wisły wypuścił futbolówkę, a Patryk Szysz wykorzystał jego błąd i skierował piłkę do praktycznie pustej bramki.
Krakowianie próbowali odpowiedzieć, jednak osłabiona drużyna miała coraz większe problemy z utrzymaniem rywala z dala od własnego pola karnego.





