Wisła Kraków zwycięstwem rozpoczęła rywalizację w PKO BP Ekstraklasie po czterech latach przerwy. „Biała Gwiazda” pokonała przed własną publicznością GKS Katowice 2:1. Bramki dla gospodarzy zdobyli Marko Božić i Jordi Sánchez, a w końcówce odpowiedział Szymon Bartlewicz.
Na trybunach krakowskiego stadionu zasiadło 31 344 kibiców, którzy długo musieli czekać na pierwszego gola. Początek spotkania był wyrównany, a obie drużyny starały się cierpliwie budować swoje akcje. Już w pierwszym kwadransie GKS dwukrotnie zagroził bramce Wisły. Najpierw strzał Bartosza Nowaka obronił Antoni Łubik, a chwilę później bramkarz gospodarzy skutecznie interweniował po uderzeniu Markovicia.
Wisła odpowiedziała próbami Jamesa Igbekeme oraz Frederico Duarte. Najlepszą okazję w pierwszej połowie krakowianie stworzyli w 32. minucie. Składną akcję gospodarzy strzałem zakończył Duarte, jednak znakomicie zachował się Gabriel Kobylak.
GKS również miał swoją szansę na objęcie prowadzenia. Po niespełna pół godzinie gry w dogodnej sytuacji znalazł się Nowak, ale nie zdołał skierować piłki w światło bramki. Do przerwy utrzymał się bezbramkowy remis.
Po zmianie stron Wisła zaczęła grać zdecydowanie odważniej. W 52. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego głową uderzał Alan Uryga, lecz piłka minęła bramkę. Cztery minuty później kapitan gospodarzy został sfaulowany w polu karnym i sędzia podyktował jedenastkę.
Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł Marko Božić. Pomocnik Wisły zachował spokój i pewnym strzałem pokonał Kobylaka, wyprowadzając „Białą Gwiazdę” na prowadzenie.
Gospodarze poszli za ciosem. W 62. minucie Giannis Kiakos Giger posłał precyzyjne dośrodkowanie w pole karne, a niepilnowany Jordi Sánchez skierował piłkę do niemal pustej bramki. Wisła prowadziła już 2:0.
Kilka minut później Sánchez ponownie trafił do siatki. Po nieczystym zagraniu Macieja Kuziemki piłka spadła pod nogi hiszpańskiego napastnika, który wykorzystał okazję. Po analizie VAR gol został jednak anulowany z powodu wcześniejszego faulu na Arkadiuszu Jędrychu.
GKS nie zrezygnował z walki o korzystny wynik. W 80. minucie bliski zdobycia bramki był Marković, ale jego strzał nieznacznie minął słupek. Chwilę później katowiczanie dopięli swego. Piłka szczęśliwie trafiła pod nogi wprowadzonego z ławki Szymona Bartlewicza, a ten pewnym uderzeniem pokonał Łubika.
Kontaktowe trafienie sprawiło, że końcówka spotkania była nerwowa, jednak Wisła utrzymała prowadzenie. Krakowianie pokonali GKS Katowice 2:1 i udanie rozpoczęli sezon w najwyższej klasie rozgrywkowej po czteroletniej przerwie.





