Strona głównaAktualnościWięcej światła, szczypta soli

Więcej światła, szczypta soli

Taka operacja odbywa się raz na dwa-trzy lata. Ważący 800 kg  żyrandol trzeba opuścić na podłogę, pieczołowicie wyczyścić, wymienić zepsute żarówki. Ozdobny „pająk” wraca potem na swoje miejsce pod kopułą wznoszącą się nad widownią Dużej Sceny przez prawie dwie godziny! Tym razem towarzyszyła mu Reprezentacyjna Orkiestra Dęta Kopalni  Soli „Wieliczka” oraz krakowianie. W niedzielę 25 października z okazji 133. urodzin Teatru im. Juliusza Słowackiego można było nie tylko zobaczyć z bliska słynny żyrandol, ale też zajrzeć w na co dzień niedostępne zakątki reprezentacyjnego gmachu.


Złoty bogato zdobiony żyrandol zaprojektował ponad 130 lat temu Jan Zawiejski. Górujący nad widownią „pająk” jest nie tylko dziełem sztuki, ale też pierwszą elektryczną lampą w Krakowie i świadkiem historii. Lśnił z mocą m.in. w dniu, w którym stojący na balkonie Józef Piłsudski ogłaszał powstanie Państwa Polskiego.

Dyrektor Teatru Krzysztof Głuchowski zdradził kulisy opuszczania i podnoszenia  żyrandola. Wspomniał, że do tej pory konserwowano go latem, bez widowni. Tym razem teatr odstąpił od tego zwyczaju i z wymiany żarówek uczynił prawdziwy event.

Pomysłu na wydarzenie pogratulował gospodarzom  Prezes Kopalni Soli „Wieliczka” S.A. Marian Leśny: – Spotykamy się w pięknym teatrze na uroczystości, która – wydawałoby się, jest wydarzeniem technicznym. Wkręcanie żarówek? Cóż w tym ciekawego? Tymczasem uczestniczymy we wspaniałym spektaklu!

Niedziela w teatrze była pełna niespodzianek. Publiczność miała okazję zobaczyć kurtynę kobiet, na której wyhaftowano imiona i nazwiska 132 kobiet związanych z Krakowem, a także zegar wykonany przez mistrza blacharskiego i dekarskiego Grzegorza A. Adamskiego oraz jego syna Kacpra Adamskiego. Czasomierz to pamiątka szczególna, albowiem rzemieślnicy zrobili go z blachy pochodzącej ze starego i z nowego poszycia dachu teatru. Na zwiedzających teatr czekało też m.in. stoisko promocyjne kopalni.

Prezes Leśny i Dyrektor Głuchowski opowiedzieli gościom o wniosku z pewnego wrześniowego spotkania… Otóż zorientowali się, że w Teatrze im. Juliusza Słowackiego nie ma ani jednej podobizny patrona! Postanowili to zmienić i tak utalentowany górnik-rzeźbiarz Marek Stachura przystąpił do pracy nad solnym popiersiem Słowackiego. Użył soli spizowej i zielonej laminowanej, zaś inspiracji dostarczył mu portret autorstwa Jamesa Hopwooda. Popiersie wspólnie odsłonili Prezes Kopalni Marian Leśny i Dyrektor Teatru Krzysztof Głuchowski. Rzeźba będzie eksponowana w teatralnym westybulu.

Marian Leśny wyjaśnił genezę współpracy kopalni i teatru: – Skąd połączenie tych trzech instytucji: kopalni, teatru oraz górniczej orkiestry? Wszystkie jednoczy i wiąże postać Juliusza Słowackiego. Kopalnia ma komorę imienia Słowackiego. Mało tego, trzeci poziom kopalni również nosi imię wieszcza. Pewien problem miałem z górniczą orkiestrą. Zastanawiałem się, jak ją wpleść w ten łańcuch powiązań? Okazało się, że łącznikiem znów jest poeta. Mianowicie w roku 1927 sprowadzono z Paryża prochy Słowackiego, aby je pochować w krypcie wieszczów na Wawelu i oczywiście w tej uroczystości brała udział orkiestra Kopalni Soli „Wieliczka”!

W niedzielę 25 października górnicza orkiestra zagrała przed słynną kurtyną Siemiradzkiego. Był to już jej drugi w tym roku koncert na deskach słynnego teatru. Pierwszy odbył się w styczniu jako ukoronowanie jubileuszu 195-lecia zespołu. Drugim muzycy uświetnili podnoszenie żyrandola. Na tę okazję przygotowali repertuar, który skrzył się od znanych i lubianych utworów. Majestatyczny „pająk” rozświetlił się przy dźwiękach „Conquest of Paradise” Vangelisa. Mocny elektryczny blask zapewnił Tauron.

spot_img

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

kopalnia_wieliczka

Z Krakowa

Okolice

Na sygnale