Cracovia zremisowała z Legią Warszawa 1:1 w sobotnim spotkaniu 11. kolejki PKO BP Ekstraklasy, rozegranym 17 października na stadionie przy ulicy Kałuży. Goście objęli prowadzenie po trafieniu Michala Ševčíka, ale jeszcze przed przerwą efektownym golem odpowiedział Lasse Nordås. W końcówce bohaterem gospodarzy został Sebastian Madejski, który znakomitą interwencją uratował swojej drużynie punkt. Podopieczni Marka Papszuna mogą żałować niewykorzystanej szansy na zwycięstwo.
Spotkanie w Krakowie od pierwszych minut zapowiadało się na wyrównaną rywalizację. Już w trzeciej minucie Lasse Nordås znalazł się w polu karnym Legii, jednak jego strzał trafił jedynie w boczną siatkę. Warszawianie odpowiedzieli akcją Pawła Wszołka i Kacpra Chodyny, ale uderzenie tego drugiego zostało zablokowane. Obie drużyny szukały okazji do otwarcia wyniku, choć długo brakowało im dokładności w decydujących momentach.
W 23. minucie niewiele zabrakło, by gospodarze skorzystali z błędu defensywy Legii. Po niefortunnym zagraniu Kamila Piątkowskiego bramkarz gości Otto Hindrich musiał ratować swój zespół przed utratą gola. Trzy minuty później to jednak warszawianie mogli świętować.
W 26. minucie Michal Ševčík zdecydował się na płaski strzał z dystansu. Piłka zmierzała w okolice słupka, a Sebastian Madejski nie zdołał jej zatrzymać. Bramkarz Cracovii mógł w tej sytuacji zachować się lepiej, a jego błąd pozwolił Legii objąć prowadzenie 1:0.
Po zdobyciu bramki goście starali się kontrolować przebieg spotkania. Cracovia miała problemy z przedostaniem się pod pole karne rywali, którzy skutecznie ograniczali przestrzeń do rozgrywania akcji. W 34. minucie Rafał Adamski próbował zaskoczyć Madejskiego uderzeniem głową, ale piłka minęła bramkę.
Nordås odpowiedział tuż przed przerwą
Końcówka pierwszej połowy przyniosła zdecydowanie więcej emocji. W 39. minucie doszło do spięcia pomiędzy Pawłem Wszołkiem a Vincentem Burletem. Zawodnik Legii został ukarany żółtą kartką za niesportowe zachowanie, a chwilę później napomnienie otrzymał również piłkarz gospodarzy.
Najważniejsze wydarzenie tej części spotkania nastąpiło jednak w 44. minucie. Lasse Nordås popisał się znakomitą indywidualną akcją, zakończoną precyzyjnym strzałem przy słupku. Norweski napastnik nie dał szans Otto Hindrichowi i doprowadził do wyrównania. Sędziowie sprawdzali jeszcze sytuację pod kątem ewentualnego spalonego, ale analiza VAR potwierdziła prawidłowość trafienia.
Gol Nordåsa sprawił, że obie drużyny schodziły do szatni przy wyniku 1:1, a rywalizacja o komplet punktów pozostawała otwarta.
Cracovia szukała drugiego gola. Legia nie potrafiła odzyskać prowadzenia
Po zmianie stron gospodarze ruszyli do bardziej zdecydowanych ataków. W 48. minucie zablokowany został strzał Karola Knapa, a chwilę później Cracovia próbowała zagrozić bramce Legii po stałym fragmencie gry. Aktywny był również Ajdin Hasić, który w 56. minucie uderzył z powietrza, jednak posłał piłkę wysoko nad poprzeczką.
Warszawianie także mieli swoje okazje. W 57. minucie Rafał Adamski znalazł się blisko bramki gospodarzy, ale jego uderzenie okazało się niecelne. W kolejnych fragmentach spotkania gra często przenosiła się do środkowej strefy boiska, a obie drużyny miały trudności z wypracowaniem klarownych sytuacji.
Trenerzy próbowali odmienić przebieg rywalizacji zmianami. W Legii na murawie pojawili się między innymi Bohdan Wjunnyk, Jan Kuchta i Zoran Arsenić, natomiast szkoleniowiec gospodarzy Bartosz Grzelak wprowadził Mohameda Berte oraz Kahveha Zahiroleslama.
W końcowych minutach Cracovia ponownie zaczęła odważniej atakować. Otar Kakabadze sprawdził czujność Otto Hindricha strzałem zza pola karnego, a Hasić szukał okazji do rozstrzygnięcia meczu na korzyść Pasów. Żadna z tych prób nie przyniosła jednak upragnionego gola.
Madejski uratował punkt w doliczonym czasie
Ostatnie minuty przyniosły sytuacje, które mogły przesądzić o losach spotkania. W 81. minucie Madejski wykazał się refleksem po akcji, w której Bohdan Wjunnyk nastrzelił Rafała Adamskiego. Bramkarz gospodarzy zdołał zapobiec utracie drugiej bramki.
Najważniejsza interwencja golkipera Cracovii nastąpiła jednak już w doliczonym czasie gry. W 92. minucie Damian Szymański oddał groźny strzał z powietrza, ale Madejski popisał się kapitalną paradą. Gdyby nie jego reakcja, Legia mogłaby wywieźć z Krakowa komplet punktów.
Dla bramkarza Pasów był to szczególny moment. Po błędzie przy trafieniu Ševčíka w pierwszej połowie zdołał zrehabilitować się w najważniejszej chwili, stając się jednym z bohaterów spotkania.
Ostatecznie mecz zakończył się remisem 1:1. Legia zachowała status drużyny niepokonanej w obecnym sezonie Ekstraklasy, ale nie zdołała odnieść trzeciego ligowego zwycięstwa z rzędu. Zespół Marka Papszuna może odczuwać niedosyt, szczególnie po znakomitej okazji w doliczonym czasie gry.





