Podwyżka cen za przejazd autostradą A4 z Krakowa do Katowic nadchodzi – kierowcy korzystający z odcinka muszą liczyć się z wyższymi kosztami przejazdu. Zarządca trasy wystąpił o zmianę stawek, tłumacząc ją rosnącymi kosztami utrzymania i inwestycjami przed końcem koncesji. GDDKiA ocenia ten ruch krytycznie, ale nie ma narzędzi, by go zablokować.
Wniosek o podniesienie opłat złożyła spółka Stalexport Autostrada Małopolska, zarządzająca płatnym fragmentem autostrady A4 pomiędzy Krakowem a Katowicami. Propozycja zakłada wzrost stawki dla samochodów osobowych z 17 do 18 zł na jednej bramce. Na liczącym 60,9 km odcinku punkty poboru opłat znajdują się w Balicach i Mysłowicach, co oznacza, że koszt przejazdu całej trasy wzrósłby z 34 do 36 zł.
Podwyżka ma objąć również pojazdy ciężarowe — średnio o niemal 6 proc. Koncesjonariusz uzasadnia zmianę rosnącymi kosztami utrzymania infrastruktury oraz prowadzonymi inwestycjami, realizowanymi jeszcze przed zakończeniem obowiązywania umowy.
Stanowisko w tej sprawie zajęła Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad, która ocenia, że kolejny wzrost opłat — po wcześniejszych podwyżkach w poprzednich latach — jest niezasadny. Jednocześnie Dyrekcja podkreśla, że jej możliwości oddziaływania na decyzje koncesjonariusza są ograniczone. Prawo do zmiany stawek wynika bowiem z zapisów umowy koncesyjnej podpisanej pod koniec lat 90., a jeśli działania spółki mieszczą się w jej ramach, GDDKiA nie posiada narzędzi, by je zablokować.
W ocenie Dyrekcji podwyżka może przynieść skutki wykraczające poza sam koszt przejazdu. Wyższe opłaty mogą skłonić część kierowców — szczególnie pojazdów ciężarowych — do omijania autostrady i wybierania dróg alternatywnych. To z kolei oznacza większe obciążenie już intensywnie użytkowanych tras lokalnych oraz potencjalny spadek bezpieczeństwa zarówno dla kierowców, jak i mieszkańców okolicznych miejscowości. Taki scenariusz stoi w sprzeczności z rolą, jaką autostrady mają pełnić w krajowym systemie transportowym.
Obecna sytuacja ma również szerszy kontekst. Umowa koncesyjna dotycząca tego odcinka wygaśnie w połowie marca przyszłego roku. Zarządzanie trasą przejmie wtedy GDDKiA — będzie to pierwszy tego typu proces w historii Dyrekcji, którego przygotowania rozpoczęto już w ubiegłym roku.
Po wygaśnięciu koncesji znikną opłaty dla pojazdów lekkich, czyli o dopuszczalnej masie całkowitej do 3,5 tony. Już dziś kierowcy takich pojazdów nie płacą za przejazd autostradami zarządzanymi przez GDDKiA.





