45-letni mężczyzna usłyszał zarzut kradzieży rudosterki turkusowej z restauracji w rejonie Prokocimia. Zatrzymany przyznał policjantom, że wypuścił papugę i nie wie, gdzie ptak może się obecnie znajdować. Za zarzucany czyn może mu grozić do pięciu lat pozbawienia wolności.
Papuga była wyceniana przez przedstawiciela restauracji na 1000 zł. Zgłoszenie dotyczące jej kradzieży trafiło do Komisariatu Policji VI w Krakowie na początku września. Śledczy ustalili, że do zdarzenia doszło 25 sierpnia. Jeden z klientów miał zabrać rudosterkę turkusową z restauracji i zanieść ją do samochodu. Po pozostawieniu ptaka w aucie wrócił do lokalu, złożył zamówienie, a po posiłku opuścił restaurację.
Policjanci kontynuowali czynności w sprawie. 10 września kryminalni z Komisariatu Policji VI w Krakowie pojechali do jednej z miejscowości w powiecie krakowskim. Według policyjnych ustaleń pod wytypowanym adresem miała mieszkać osoba odpowiedzialna za kradzież.
Drzwi otworzył 45-letni mężczyzna. Po poinformowaniu go o powodzie interwencji funkcjonariusze zatrzymali go i przewieźli do krakowskiej jednostki policji. W rozmowie z policjantami 45-latek przyznał, że wypuścił skradzioną papugę. Jednocześnie podał, że nie wie, gdzie może się ona obecnie znajdować.
Mężczyźnie przedstawiono zarzut kradzieży. Grozi za niego do pięciu lat pozbawienia wolności. O dalszym losie zatrzymanego ma zdecydować sąd.





