Niebezpieczna interwencja rozegrała się rano na torowisku w rejonie ulicy Glogera. Pobudzony mężczyzna odmówił zejścia z torów i zaatakował strażników, a niedługo po jego obezwładnieniu w tym miejscu pojawił się pociąg.
Służby zostały powiadomione przez mieszkankę, która wcześniej zauważyła człowieka leżącego na torach.
„na torach leżał przed chwilą mężczyzna, a gdy podeszłam do niego i krzyknęłam, żeby zszedł, bo może nadjechać pociąg, ten zerwał się i zaczął biec środkiem torów w kierunku ulicy Conrada. Pomóżcie!” – alarmowała kobieta.
Po przyjeździe strażnicy ruszyli biegiem wzdłuż nasypu kolejowego. Około 300 metrów dalej zauważyli opisywanego mężczyznę, który szedł środkiem torowiska i wykrzykiwał niezrozumiałe słowa.
Funkcjonariusze próbowali przekonać go, aby zszedł z torów. Mężczyzna nie reagował jednak na polecenia. W pewnym momencie zaatakował interweniujących, wymachując paskiem zakończonym metalową sprzączką.
Strażnicy wykorzystali moment, w którym mogli bezpiecznie podjąć działanie, obezwładnili mężczyznę i założyli mu kajdanki. Nadal był silnie pobudzony i domagał się, aby pozostawiono go w spokoju. Twierdził również, że ktoś nakazał mu iść torami.
Niedługo później nadjechał pociąg. Skład poruszał się bardzo wolno, ponieważ maszynista otrzymał wcześniej ostrzeżenie oraz dokładne informacje o sytuacji na torowisku.
Interwencja zakończyła się bez obrażeń. Mężczyzna został przekazany zespołowi ratownictwa medycznego, a następnie w asyście strażników przewieziony do szpitala i oddany pod opiekę personelu SOR.





