Strona głównaAktualnościLech wygrywa na stadionie Wisły i odpada z Ligi Konferencji

Lech wygrywa na stadionie Wisły i odpada z Ligi Konferencji

20 marca o godzinie 21:00 na Stadionie Miejskim im. Henryka Reymana w Krakowie rozegrano rewanżowe spotkanie 1/8 finału Ligi Konferencji, w którym Szachtar Donieck zmierzył się z Lechem Poznań. Warto dodać, że ukraiński zespół swoje domowe mecze w europejskich pucharach rozgrywa na krakowskim obiekcie.


Lech Poznań wygrał z Szachtarem Donieck 2:1, ale to zwycięstwo nie wystarczyło, by awansować do ćwierćfinału Ligi Konferencji. Po emocjonującym, pełnym zwrotów akcji rewanżu „Kolejorz” pożegnał się z europejskimi rozgrywkami, mimo że przez długi moment był bardzo blisko odrobienia strat z pierwszego spotkania.

Od pierwszego gwizdka było jasne, że poznaniacy będą musieli wykazać się cierpliwością. To Szachtar dłużej utrzymywał się przy piłce i w pierwszych minutach kontrolował tempo rywalizacji. Lech cofnął się na własną połowę, czekając na okazję do szybkiego wyjścia. Ukraiński zespół nie forsował jednak tempa, spokojnie wymieniając podania w środkowej strefie boiska i próbując zmusić rywala do błędu.

Przez długi czas na murawie działo się niewiele, ale w 14. minucie Lech przeprowadził akcję, która odmieniła obraz meczu. Po dalekim zagraniu Ismaheela w pole karne najwyżej do piłki wyskoczył Mikael Ishak i precyzyjnym strzałem głową pokonał bramkarza Szachtara. Poznaniacy objęli prowadzenie 1:0 i wrócili do walki o odrobienie strat w dwumeczu.

Po zdobytej bramce goście nie ruszyli jednak do huraganowych ataków. Mecz znów wszedł w fazę, w której Lech bronił się nisko, a Szachtar próbował cierpliwie budować akcje. Z czasem gospodarze zaczęli grać nieco odważniej i częściej zbliżali się do pola karnego „Kolejorza”. W 23. minucie Newerton szukał partnera dośrodkowaniem, ale bez efektu. Chwilę później Szachtar miał rzut wolny po faulu na Alissonie, jednak zakończyło się tylko niecelnym uderzeniem.

W końcówce pierwszej połowy zrobiło się znacznie ciekawiej. Szachtar zaczął mocniej naciskać, seryjnie wywalczał rzuty rożne i kilkukrotnie wprowadzał zamieszanie pod bramką Bartosza Mrozka. Bramkarz Lecha dobrze zachował się między innymi przy jednej z interwencji po kornerze, kiedy wypiąstkował piłkę, a defensywa poznaniaków zdołała oddalić zagrożenie. Lech odpowiadał rzadziej, ale gdy już przedostawał się pod pole karne rywali, potrafił stworzyć niebezpieczeństwo. W 45+3. minucie Antoni Kozubal zagrał do Thordarsona, który uderzył pomysłowo z dystansu, zmuszając golkipera Szachtara do trudnej interwencji.

Chwilę później nadeszła kluczowa sytuacja. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłkarze Lecha sygnalizowali zagranie ręką w polu karnym gospodarzy. Arbiter początkowo nie przerywał gry, ale po analizie VAR podszedł do monitora i wskazał na jedenasty metr. Do piłki podszedł Mikael Ishak, który w doliczonym czasie pierwszej połowy zachował spokój i pewnym strzałem podwyższył prowadzenie Lecha na 2:0. Tym samym stan dwumeczu został wyrównany, a poznaniacy odzyskali pełnię nadziei.

Druga połowa rozpoczęła się od zmiany w ekipie Lecha — Joela Pereirę zastąpił Robert Gumny. Goście weszli po przerwie znacznie odważniej niż przed zmianą stron. Już w 47. minucie mieli znakomitą okazję na kolejne trafienie, ale bramkarz Szachtara obronił dwa uderzenia z bliskiej odległości. Lech naciskał, chciał pójść za ciosem i przez kilka minut sprawiał wrażenie drużyny bliższej zdobycia trzeciej bramki.

W 56. minucie piłka wprawdzie znalazła się w siatce po dobitce zawodnika Lecha, jednak sędzia dopatrzył się spalonego i gol nie został uznany. Był to moment, który mógł jeszcze bardziej napędzić polski zespół, ale zamiast tego mecz zaczął się wymykać spod jego kontroli. Szachtar powoli odzyskiwał spokój, a Lech — szukając kolejnej bramki — coraz mocniej odkrywał się w defensywie.

Przełom nastąpił w 66. minucie. Wydawało się, że to poznaniacy są bliżej trzeciego trafienia, tymczasem po dośrodkowaniu w pole karne doszło do ogromnego nieporozumienia w szeregach Lecha. Piłka odbiła się od kilku zawodników gości, a ostatecznie Joao Moutinho skierował ją do własnej bramki. Szachtar zdobył kontaktowego gola praktycznie bez bezpośredniego udziału własnych napastników, a sytuacja w dwumeczu ponownie stała się bardzo trudna dla „Kolejorza”.

To trafienie wyraźnie podłamało zespół z Poznania. Przez kilka minut Lech wyglądał na zagubionego, a Szachtar mógł pójść za ciosem. Alisson był bliski wyrównania w samym spotkaniu, ale spudłował. Mimo tego ostrzeżenia Lech nie potrafił już odzyskać takiej płynności jak na początku drugiej połowy. Gospodarze spokojnie rozgrywali piłkę, dobrze rozumiejąc, że to poznaniacy są zespołem, któremu coraz bardziej ucieka czas.

Lech próbował jeszcze odmienić losy rywalizacji. Trener dokonywał zmian, na boisku pojawili się między innymi Walemark i Agnero. Poznaniacy atakowali coraz większą liczbą zawodników, momentami niemal całym zespołem przesuwając się pod pole karne Szachtara. Problem polegał jednak na tym, że wiele akcji kończyło się jeszcze przed wejściem w „szesnastkę” albo niedokładnym dograniem. Najlepszą okazję w tej fazie meczu miał Antoni Kozubal, lecz bramkarz gospodarzy stanął na wysokości zadania.

Im bliżej końca, tym mecz stawał się bardziej nerwowy. W 85. minucie Szachtar miał znakomitą okazję, by definitywnie zamknąć sprawę awansu. Newerton znalazł się w niemal stuprocentowej sytuacji, ale jego strzał minął bramkę. Dla Lecha był to sygnał, że wciąż może jeszcze spróbować wyrwać losowi dogrywkę. W doliczonym czasie gry poznaniacy ruszyli do jeszcze bardziej desperackiego ataku. Mikael Ishak oddał groźny strzał po kontrze, bramkarz odbił piłkę, a Ali Gholizadeh zdołał wywalczyć tylko rzut rożny. Chwilę później po jednej z odpowiedzi Szachtara znów zakotłowało się pod bramką Lecha, ale gospodarze nie wykorzystali dogodnej okazji.

Ostatnie minuty upłynęły pod znakiem chaosu, pośpiechu i ogromnych emocji. Piłka błyskawicznie przenosiła się z jednego pola karnego pod drugie, a obie drużyny grały już bardziej sercem niż chłodną kalkulacją. Lech nie zdołał jednak zdobyć bramki, która mogłaby dać dogrywkę. Po końcowym gwizdku napięcie znalazło ujście w przepychankach między piłkarzami. Sędzia sięgnął po kartki — Ghram został ukarany czerwoną, a Ishak zobaczył żółtą.

Ostatecznie Lech Poznań wygrał z Szachtarem Donieck 2:1, lecz to nie wystarczyło do awansu. Poznaniacy mogą żałować przede wszystkim samobójczego gola z drugiej połowy oraz niewykorzystanych momentów, kiedy mieli rywala pod presją. Zwycięstwo w rewanżu dało kibicom nadzieję i emocje do samego końca, ale na końcu pozostał przede wszystkim niedosyt. Polski zespół pożegnał się z Ligą Konferencji, a w ćwierćfinale tych rozgrywek zabraknie przedstawiciela Ekstraklasy.

spot_img

NAJNOWSZE WIADOMOŚCI

kopalnia_wieliczka

Z Krakowa

Okolice

Na sygnale