Wisła Kraków zafundowała swoim kibicom wieczór pełen emocji. W piątkowym spotkaniu Betclic 1. Ligi, rozegranym 13 marca przy Reymonta, „Biała Gwiazda” pokonała Miedź Legnica 3:2, choć po przerwie to goście byli bliżej zwycięstwa. O losach meczu przesądziła znakomita końcówka w wykonaniu krakowian i po raz kolejny niezawodny Angel Rodado.
Początek spotkania nie zwiastował aż takich emocji. Obie drużyny weszły w mecz dość spokojnie, badając się nawzajem i starając się narzucić własny rytm. Wisła częściej gościła pod polem karnym Miedzi, wywalczyła kilka stałych fragmentów gry i już w pierwszych minutach próbowała zagrozić bramce rywali po dośrodkowaniach oraz rzutach rożnych. Zespół z Legnicy odpowiadał uważną grą w środku pola i próbami budowania ataku pozycyjnego.
Pierwszy cios zadali gospodarze. W 9. minucie, po wrzucie z autu i zamieszaniu w polu karnym Miedzi, najlepiej odnalazł się Angel Rodado, który z bliska skierował piłkę do siatki. Stadion przy Reymonta eksplodował z radości, a Wisła objęła prowadzenie 1:0.
Po golu mecz wyraźnie się otworzył. Miedź coraz śmielej ruszała do ataku, ale Wisła również miała swoje okazje. W 18. minucie kapitalny kontratak przeprowadzili Ertlthaler i Duarte, jednak strzał został zablokowany. Chwilę później groźnie odpowiedzieli goście, kiedy Mansfeld uderzył obok słupka. Jeszcze lepszą okazję miał Jordi Sanchez, ale bramkarz Miedzi zachował czujność i uratował swój zespół.
W pierwszej połowie nie brakowało walki i twardych starć. Wisła próbowała podwyższyć wynik po rzucie wolnym i kolejnych stałych fragmentach, Miedź zaś szukała swoich szans skrzydłami, lecz krakowska defensywa długo spisywała się bez zarzutu. W końcówce tej części gry legniczanie nie potrafili już poważniej zagrozić bramce strzeżonej przez Letkiewicza, dlatego do przerwy gospodarze schodzili z jednobramkowym prowadzeniem.
Po zmianie stron obraz meczu zaczął się jednak zmieniać. Miedź wyszła z szatni bardziej agresywna, szybciej operowała piłką i coraz częściej przenosiła grę pod pole karne Wisły. Sygnał ostrzegawczy pojawił się już chwilę po wznowieniu, a w 52. minucie goście dopięli swego. Po rzucie wolnym i świetnym dośrodkowaniu do piłki najwyżej wyskoczył Kwiecień, który celnym strzałem głową doprowadził do wyrównania.
Gol dodał piłkarzom Miedzi jeszcze więcej pewności siebie. Wisła zaczęła mieć coraz większe problemy z organizacją gry, a goście naciskali z rosnącą intensywnością. W 63. minucie legniczanie ostemplowali nawet poprzeczkę, a dwie minuty później objęli prowadzenie. Po efektownej, składnej akcji Miedź zdobyła drugą bramkę, zostawiając Letkiewicza bez większych szans na skuteczną interwencję. Przy Reymonta zrobiło się bardzo nerwowo, bo zespół z Krakowa znalazł się pod ścianą.
Wisła próbowała odpowiedzieć, ale długo brakowało jej konkretów. Rodado szukał swojej szansy, jednak w 70. minucie uderzył ponad poprzeczką. Z każdą minutą wydawało się, że to Miedź kontroluje wydarzenia na boisku, a gospodarze tracą energię i pomysł na sforsowanie dobrze zorganizowanej defensywy rywali.
Wtedy jednak przyszła końcówka, która całkowicie odmieniła losy spotkania. W 82. minucie Jordi Sanchez zadał Miedzi bardzo bolesny cios, doprowadzając do remisu 2:2. Gol dodał wiślakom nowego życia, a stadion ponownie poniósł gospodarzy. Krakowianie ruszyli do ataku, wyczuwając, że rywal jest na moment zachwiany.
Decydujący moment nadszedł w 88. minucie. Wisła dopięła swego, a bohaterem został Angel Rodado. Hiszpan po raz drugi tego wieczoru wpisał się na listę strzelców i wyprowadził „Białą Gwiazdę” na prowadzenie 3:2. To trafienie okazało się ciosem rozstrzygającym, choć w doliczonym czasie gry Miedź rzuciła jeszcze wszystko na jedną szalę. Po rzucie rożnym pewnie interweniował jednak Letkiewicz, a chwilę później sędzia zakończył spotkanie.
Wisła wygrała mecz, który miał kilka zupełnie różnych odsłon. W pierwszej połowie była skuteczna i dobrze zorganizowana, po przerwie przeżyła bardzo trudny moment, oddając inicjatywę rywalom, ale w końcówce pokazała charakter i odwróciła losy spotkania. Dla kibiców przy Reymonta był to wieczór pełen nerwów, zwrotów akcji i euforii, a dla drużyny z Krakowa niezwykle cenne trzy punkty wywalczone po pasjonującym widowisku.
Największym bohaterem gospodarzy został Angel Rodado, autor dwóch bramek, ale ważną rolę odegrał także Jordi Sanchez, który rozpoczął pogoń za wynikiem w kluczowym momencie. Miedź Legnica przez długi czas mogła wierzyć, że wywiezie z Krakowa komplet punktów, lecz ostatecznie to Wisła zachowała więcej zimnej krwi wtedy, gdy ważyły się losy meczu.





