Krakowscy policjanci ustalili osoby podejrzewane o udział w napaści na 24-letniego mieszkańca Krakowa, do której doszło 26 lipca w rejonie Bieżanowa. Zatrzymano dwóch dorosłych mężczyzn oraz dwóch nieletnich. 42-latek usłyszał m.in. zarzut rozboju z użyciem niebezpiecznego przedmiotu i został tymczasowo aresztowany.
24-letni mieszkaniec Krakowa został zaatakowany po wyjściu z autobusu na jednym z przystanków w Bieżanowie. Do zdarzenia doszło 26 lipca. Policjanci otrzymali zgłoszenie dotyczące napaści dokonanej przez grupę osób i skierowali na miejsce funkcjonariuszy z Komisariatu Policji VI w Krakowie.
24-latek przekazał policjantom, że grupa mężczyzn zaczęła głośno krzyczeć, a następnie ruszyła w jego kierunku. Mężczyzna próbował uciekać, jednak przewrócił się. Wówczas został dogoniony, zaatakowany i okradziony. Jeden z napastników miał użyć niebezpiecznego przedmiotu, którym uderzył pokrzywdzonego w rękę.
Policjanci sprawdzili okolicę, ale sprawców nie było już na miejscu. Poszkodowany z obrażeniami ręki trafił do jednego z krakowskich szpitali.
42-latek zatrzymany po próbie ucieczki
Sprawą zajęli się funkcjonariusze pionu kryminalnego Komisariatu Policji VI, którzy ustalili personalia osób mających brać udział w ataku.
3 sierpnia, podczas patrolowania Bieżanowa, policjanci zauważyli jednego z poszukiwanych mężczyzn. Na widok funkcjonariuszy zaczął uciekać, jednak został szybko dogoniony i zatrzymany.
Zgromadzony materiał pozwolił na przedstawienie 42-latkowi zarzutów rozboju z użyciem niebezpiecznego przedmiotu, pobicia z użyciem niebezpiecznego przedmiotu oraz spowodowania uszczerbku na zdrowiu innej osoby. Grozi mu kara do 20 lat pozbawienia wolności. Policja wskazuje jednocześnie, że mężczyzna działał w warunkach recydywy.
Na wniosek prokuratury sąd zastosował wobec 42-latka tymczasowy areszt na trzy miesiące.
Narkotyki ujawnione podczas kolejnego zatrzymania
Drugi dorosły podejrzewany o udział w zdarzeniu został zatrzymany 8 sierpnia, gdy wychodził z klatki jednego z bloków na krakowskich Grzegórzkach. Podczas działań policjanci znaleźli w jego mieszkaniu mefedron.
20-latek usłyszał zarzuty udziału w pobiciu, posiadania narkotyków oraz kradzieży szczególnie zuchwałej. Grozi mu kara do ośmiu lat pozbawienia wolności. Prokurator zdecydował o objęciu go policyjnym dozorem.
Policjanci ustalili także dwie pozostałe osoby mające uczestniczyć w zdarzeniu. Okazali się nimi 15- i 16-latek. Obaj zostali zatrzymani, a następnie umieszczeni w schronisku dla nieletnich. O ich dalszym losie zdecyduje sąd rodzinny.





